Jakiś czas temu poddałem pod dyskusję temat „joga i medytacja dla osób z zaburzeniami i chorobami psychicznymi”. Nie chciałem dawać gotowych rozwiązań, autorytarnie formułować jakiś wniosków, bo temat jest delikatny i nawet jeśli ja czy ktokolwiek się zetknął z jakimś rozwiązaniem to nie znaczy, że jest ono dla wszystkich. Obiecałem podsumować dyskusję, która przetoczyła się przez komentarze, komentarze na mojej stronie na facebooku, a nawet korespondencję mailową i osobiste rozmowy. Podsumowując, chcę raczej zebrać ważne myśli, które się pojawiły niż dawać gotowe rozwiązania (których nie ma). Dla utrzymania pewnego porządku wypowiedzi, pozwalam sobie napisać to w punktach, ale hierarchia punktów jest raczej związana z czasem, w który pojawił się wątek w dyskusji niż z wagą danego punktu.

Żałuję, że nie udało mi się podsumować dyskusji na bieżąco, ponieważ umknęło mi większość myśli, która pojawiła się wtedy na facebooku, dotarłem do komentarzy na blogu i niektórych maili, które dostałem.

Uwagi ogólne

1. Temat niewątpliwie okazał się bardzo ważny, wywołał bardzo szeroki odzew, którego „odpryski” dochodzą do mnie czasem jeszcze dziś (ktoś pisze lub zwraca się do mnie osobiście, odwołując się do tamtego artykułu).

2. Niewątpliwie spektrum określenia „zaburzenia i choroby psychiczne” jest bardzo szerokie i dużo łatwiej byłoby dyskutować w kontekście konkretnych zaburzeń. Wówczas na pewno można by dać bardziej konkretne odpowiedzi, formułować pewne wnioski, choć i tak trzeba pamiętać, że pomagamy nie „na chorobę”, ale konkretnej osobie.

Praktyka asan przy zaburzeniach i chorobach psychicznych

1. Tak jak pisałem we wspomnianym tekście, nie widzę zasadniczych przeciwskazań do praktyki asan dla większości osób z zaburzeniami, a nawet chorobami psychicznymi. Na pewno przydatna byłaby pomoc doświadczonego nauczyciela jogi z odpowiednią wiedzą psychologiczną lub pracującego w ścisłej współpracy z psychologiem klinicznym lub psychiatrą.

2. Na pewno u takich osób mogą pojawić się problemy z uważnością, słaba świadomość ciała, czasem autoagresja w mniej lub bardziej subtelnych formach.

3. W tradycji jogi/medytacji praca z ciałem, obok modlitwy lub rytuałów, była filarem procesu wracania do równowagi.

4. W kontekście zaburzeń nerwicowych świetny artykuł o praktyce asan napisał Marcin Mlak, jeśli go jeszcze nie czytaliście to koniecznie to zróbcie – jest tutaj. Ciekawą informacją, której się dowiedziałem z tego artykułu jest to, że asany nasilają działanie antydepresantów i środków uspokojających. Trochę zapomnianej chyba obecnie pracy wykonał w tym kontekście choćby Tadeusz Pasek, jeden z powojennych prekursorów jogi w Polsce.

5. Trzeba pamiętać też o doświadczeniach Wilhelma Reicha, który podejmował się psychoterapii za pomocą pracy z ciałem i szczególnie oddechem, więc być może warto w tym kontekście zastanowić nad możliwością użycia do pracy terapeutycznej synchronizacji ruchu z oddechem oraz pranajamy.

Praktyka medytacji i praktyk pokrewnych przy zaburzeniach i chorobach psychicznych

1. Tu ponownie warto to zaznaczyć – na pewno najbardziej wartościową pracą byłoby rozważanie pracy medytacyjnej lub przeciwskazań do niej przy szczegółowych przypadkach, ale rozmiar tego podsumowania i czas nie zezwala mi na rozpiskę tego zagadnienia tak szeroko. Ale jeśli masz doświadczenia (jako pacjent/uczeń, jako nauczyciel medytacji lub klinicysta) z pracą medytacyjną z danym zaburzeniem, napisz do mnie, korzystając z zakładki kontakt.

2. Niewątpliwie w wielu tradycyjnych ścieżkach podejmuje się ten temat, przynajmniej w części wypadków. Często stykamy się z praktyką kontrolowanego stawania twarz w twarz z tym, co wyparliśmy, po odpowiednim wcześniejszym przygotowaniu. Często jest używana prosta praca z ciałem, modlitwa lub powtarzalne symboliczne rytuały.

3. Jeżeli można w ogóle tak powiedzieć to ogólne stanowisko mistycyzmu wobec praktyki osób z zaburzeniami lub chorobami psychicznymi jest niejednoznaczne. Z jednej strony założenie jest takie, by przyjmować do praktyki osoby, które są samodzielne i radzą sobie z życiem społecznym, a z drugiej strony (a) z perspektywy psychologicznej możliwość nauczenia takiej osoby koncentracji, daje możliwość oczyszczenia umysłu oraz (b) z perspektywy metafizycznej doświadczenie koncentracji na rzeczywistości metafizycznej (koncepcja Boga, napiszę dwa słowa na ten temat niedługo) daje z tej perspektywy adeptowi możliwość doświadczenia łaski. (zrozummy się dobrze – w punkcie b nie chcę wchodzić w dyskusję o istnieniu Boga, tylko przedstawić jedną z perspektyw w tradycyjnych szkołach medytacyjnych).

4. Warto pamiętać o doświadczeniach autora pierwszego polskiego podręcznika do jogi, Wincentego Lutosławskiego, który zaczął praktykę ze względu na swoje zaburzenia, pisze o tym np. we wstępie do swojej książki „Rozwój potęgi woli”. Przeczytajcie tutaj.

5. Warto wspomnieć o dobrych efektach praktyki medytacji uważnościowej u osób z depresją, więcej pisze o tym tutaj Marta Piotrowska.

6. Warto też zwrócić uwagę na ten artykuł, w którym mężczyzna cierpiący na schizofrenię i praktykujący wg wskazań Thich Nhat Hanha dzieli się swoimi doświadczeniami z medytacją w schizofrenii.

7. Moim zdaniem zawsze w przypadku zaburzeń i chorób psychicznych standardową drogą powinien być kontakt z psychiatrą, psychologiem klinicznym czy psychoterapeutą. Niestety istnieje też spora grupa osób, którym konwencjonalne terapie nie pomogły przez wiele lat i dlatego zwracają się ku medytacji. Choćby ze względu na tę grupę osób warto podejmować tę dyskusję.

8. Na pewno medytacja, szczególnie odpowiednio dobrana i umiejscowiona w szerszym kontekście praktyki, ma olbrzymi potencjał leczący, może nawet nie tylko zaburzenia, a choroby psychiczne. Natomiast nie odważyłbym się dać ogólnego zalecenia wszystkim osobom cierpiącym na określoną chorobę, żeby medytować. Trzeba pamiętać, że tradycyjnie praktyka jest przekazywana w bardzo bliskiej relacji nauczyciel-uczeń, jeżeli tak się nie dzieje to pojawiają się sytuacje, o których pisze Tomek Barczak w tym artykule.

Pozwalam sobie przytoczyć kilka wypowiedzi, które padły w trakcie dyskusji:

Piotr zwraca uwagę na niezbyt udolne leczenie konwencjonalne i opisuje co mu pomogło, odnosi się też do wspomnianej perspektywy metafizycznego doświadczenia łaski (we fragmencie o mahamantrze):
„Może zacznę od wyjaśnienia, iż (…) przez 9 lat, stawiano mi najrozmaitsze podejrzenia, ale żadnej pewnej diagnozy. Od nerwicy, przez depresję, schizofrenię, po borderline. Słyszałem też że jestem właściwie zdrowy, a moje stany wynikają z (…) wysokiej wrażliwości (…). Mam za sobą okres leczenia lekami, potem okres przerwy od leków i znów z lekami. Obecnie, od prawie trzech lat unikam wszelkich leków, z przeciwbólowymi włącznie. (…) Przez długi czas nie podchodziłem do ćwiczeń koncentracyjnych/medytacyjnych, gdyż uważałem, że na to za wcześnie. (I zapewne tak było.) Choć niezupełnie, gdyż miałem wcześniej do czynienia z chińskim qi-gong (również w bezruchu), ale nie potrafiłem tego jakoś powiązać z jogą. Potem zacząłem po prostu koncentrację na oddechu, ilekroć przysiadałem na ławce w lasku komunalnym. (…) Przedłużając swoje praktyki koncentracji na oddechu, zapragnąłem czegoś głębszego i zacząłem koncentrację świadka, czy jak to się nazywa. (metoda polegająca na odnajdywaniu coraz subtelniejszych powłok swojej istoty, poprzez zdanie sobie sprawy z: „jeżeli obserwuję ciało, nie mogę być ciałem, jeżeli obserwuję umysł, nie mogę być umysłem… etc.” I ta metoda bardzo mi się spodobała. Jest prosta w swej istocie, nie jest męcząca, a jednocześnie przynosi mi wielki spokój i spotkanie z samym sobą. Z początku praktyka w czasie „gorszych dni” nie była możliwa, lecz ostatnio, się to zmieniło. (…) Moim skromnym zdaniem, praktyka koncentracyjna (…) jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla każdego, kto tylko jest na to gotowy (czyt. ma już siłę i wytrwałość, aby ją podjąć). Daje to pewien dystans do życia i choć problemy w żadnym razie nie znikają, to mogą się stać mało istotne. Być może daje zrozumienie, że ból jest częścią istnienia i nie da się od niego uciec. Być może daje, w większym lub mniejszym stopniu, możliwość akceptacji swoich dolegliwości, jako części boskiego planu (…). Cennym elementem w pracy nad sobą, było poznanie Gaudia-Wisznuizmu i odkrycie Maha mantry (Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare) i choć nie jestem inicjowanym Wisznuitą, to często powtarzam tę mantrę w ciągu dnia, co również jest cenną metodą na koncentrację w mało sprzyjających okolicznościach.”

Natalia mówi o zaletach praktyki jogi i medytacji w kontekście zaburzeń lękowych:
„Ja od 12 lat zmagam się z nerwicą lękową. Joga bardzo mi pomogła i pomaga nadal. Zawsze po praktyce czuję ten upragniony spokój. Ujjayi nieraz pomogło mi wyjść z nakręcającego się ataku paniki. Co do medytacji: uważam, że w przypadku takim, jak mój – tzn. kiedy umysł jest wyjątkowo nadaktywny – jest to zbawienie. Staram się medytować codziennie i choć czasem jest to bardzo trudne (zapanowanie nad umysłem) to zawsze czuję się lepiej.”

Anna zwraca uwagę na delikatność materii, którą tu operujemy, na niezbędną w procesie cierpliwość i na dobór odpowiedniego nauczyciela, przewodnika, terapeuty; zwraca także uwagę na powagę wątku etycznego w praktyce:
(…) Joga jest potężnym (…) narzędziem, trzeba z nim pracować bardzo uważnie i ostrożnie.
3. Konieczny jest dystans i pokora. Zero zadufania, pychy.
4. Czas jest kluczowym czynnikiem, nic na skróty. Nie wolno działać pochopnie. To jest proces, który trwa latami, prawdopodobnie całe życie. Każdy ma swój indywidualny czas dochodzenia do różnych etapów, nie można się porównywać z innymi, nie wolno uśredniać.
5. Jamy i nijamy, czyli po prostu „droga cnoty”, są tym, od czego trzeba zacząć, jeśli chce się pójść dalej w praktyce, już nawet poziomie pranajamy. Bez uzdrowienia codziennego postępowania można sobie (i innym) zrobić krzywdę.
6. Trzeba bardzo uważać, kogo wybiera się na nauczyciela i w jakiej grupie się pracuje. Jest naprawdę mnóstwo „fałszywych proroków” i sekciarstwa nastawionego komercyjnie w tej dziedzinie (…)”

Niraham stara się przeanalizować problem pracy medytacyjnej z perspektywy swojej znajomości pracy Grofa, zwracając przy okazji uwagę na potrzebę fachowej pomocy:
„Grof jest zwolennikiem podejścia, w którym takie trudne graniczne doświadczenia się podsyca, by pod okiem psychoterapeuty mogły wybrzmieć, wyjść na światło dzienne spod dywanu… Moim zdaniem joga jest jedną z technik, które działają właśnie w ten sposób. Być może subtelnie i powoli, ale jednak… Kluczowa jednak jest tutaj właśnie owa pomoc – psychoterapeuty, przewodnika (…). Bez tej pomocy takie doświadczenie może być (…) niebezpieczne. Jednak z pomocą kogoś, kto przeszedł podobny proces, albo nawet „ma wgląd w ludzkie serca” – takie doświadczenie prowadzi owszem przez zniszczenie, ale przez zniszczenie czegoś, co jest sednem problemu, aż po jakąś swoiście rozumianą nową jakość istnienia.”

Piotr zwraca uwagę, że niejednokrotnie farmakoterapia może być potrzebna:
„Jest ona po prostu sposobem, aby przetrwać. Rozwiązaniem tymczasowym. Bez niej często jakakolwiek zmiana nie będzie możliwa, bo nie będzie sił aby podjąć wyzwanie. Ktoś dotknięty depresją kliniczną, nie będzie praktykował medytacji ani asany, bo jemu zwyczajnie nie chce się żyć, a co dopiero praktykować.”

Aga, ze swojej perspektywy, krytykuje pewną postawę nauczycieli:
„Zawsze mnie denerwują stwierdzenia nauczycieli (różnych nurtów), „no to jest praktyka no ale dla zdrowych”. Przede wszystkim jest to stygmatyzujące i wykluczające, i wynika z niezrozumienia, braku wiedzy.”

Potraktujcie ten tekst jako zachętę do dalszej dyskusji. Nie ukrywam, że interesowałyby mnie dłuższe wypowiedzi o praktyce medytacyjnej przy konkretnych zaburzeniach lub chorobach – zarówno pacjentów/uczniów, jak i terapeutów, psychiatrów, nauczycieli jogi i medytacji. Można je wrzucić w komentarze, można przysłać mi mailem.

Zapisz się na newsletter

Zapisz się na newsletter

Pozostań w kontakcie ze mną i zapisz się na mój newsletter, którym wysyłam użyteczne materiały o głębi tradycyjnej jogi i medytacji oraz informacje o moich aktualnych inicjatywach. Po zapisaniu się i potwierdzeniu zapisu otrzymasz też dostęp do bazy z materiałami, m.in. moją pierwszą książką "Terapia jogą" w pliku pdf.

You have Successfully Subscribed!

Share This