Swego czasu, z okazji ukazania się mojej poprzedniej książki (Duchowość na co dzień. Ścieżka współczesnego mistyka) miałem przyjemność gościć w programie 4 Polskie Radia, w audycji Strefa prywatna. Na sam początek audycji, prowadzący ją Jakub Jamrozek, podjął się ze mną wysiłku zdefiniowania pojęć „duchowość”, „mistycyzm”. Ja kładłem tu nacisk bardziej na proces oduczania się i osobiste doświadczenie jako wyznaczniki mistycyzmu czy duchowości, lecz Kuba wyraził zdziwienie, że nie wiążę tego ze sferą religijności. Jednak, co wtedy również wyjaśniłem, duchowość niekoniecznie musi wyrażać się we wzniosłej religijności. Ktoś może ją realizować przez kultywowanie współczucia i miłości w codziennych najzwyklejszych sytuacjach, albo przez realizację swoich powinności czy umysł filozoficzny itd. Piękną, poetycką klasyfikację różnych kategorii osób, prowadzących życie wewnętrzne, przedstawił Hazrat Inayat Khan w tym tekście.

Pomimo potocznych skojarzeń, wbrew pozorom doświadczenie mistyczne nie jest ani teistyczne, ani ateistyczne. Po prostu jest doświadczeniem rozpuszczenia w (wybaczcie niezgrabną próbę wyrażenia tego, co poza słowami) pełnej miłości, uniesienia i wewnętrznego spokoju niczym nieuwarunkowanej Obecności. Gdy rozpuściliśmy się w Obecności, nie ma przestrzeni na teizm czy ateizm. Teizm i ateizm pojawia się dopiero, gdy interpretujemy to zdarzenie. Ten, jak to powiedzieliby sufi, moment metafizyczny. To właśnie miał na myśli przywołany już kiedyś na moim blogu wielki sufi z indyjskiej prowincji Sindh (w obecnym Pakistanie) Saczal Sarmast, mówiąc: “Twoim pierwszym obowiązkiem [na ścieżce] jest porzucić wiarę, niewiarę (…) i wszystkie religie”.

W niektórych szkołach sufich słowo Bóg zastępowano słowem Pustość /Pustka/Nicość. Oczywiście jest ono tak samo niedoskonałym środkiem wyrazu jak terminy Bóg, Absolut, Rzeczywistość czy inne. Jest po prostu nazwą, pewnym technicznym określeniem pozawerbalnego doświadczenia. Jednak ta sugestia pustości/nicości zawiera w sobie pewne nauczanie. Bo owa pustość objawia się na 3 różnych poziomach:
1. stawanie się pustym, „stawanie się naczyniem”: nasze nafs (fałszywe ja, identyfikacje, uwarunkowania) musi odejść, musimy się niejako stać „pustym naczyniem”;
2. nicość/pustość dla umysłu: abstrakcyjne stany świadomości są niezrozumiałe dla umysłu, nieuchwytne, są nicością, niebytem;
3. pustość reprezentuje też owo doświadczenie Obecności, rozpuszczenie się w Nieskończoności czy jak to określiła Irina Tweedie: „w świetlistym oceanie Nieskończonego”.

Uczeń Iriny Tweedie, Llevellyn Vaughan-Lee, pisze, że właśnie w realizacji tych 3 aspektów Pustości, którą wielu sufich nazwało by doświadczeniem boskiej obecności, odnajdujemy esencję sufickiego, mistycznego nauczania: stać się pustym, porzucić swoje identyfikacje odnajdując schronienie w Bogu, tak by jedyne co pozostaje to była Jego Nieskończona Pustość. To jest ścieżka miłości, to jest kielich wina, który jest wypijany przez kochających Boga”.

Share This