Gdy rozpoczynamy jakiś proces zmiany w swoim życiu, zazwyczaj wygląda to tak: najpierw zaczyna nas coś uwierać, po czym jak dobrze pójdzie – podejmujemy decyzję o zmianie, następnie zaczynamy wdrażać zmianę i… zazwyczaj rezygnujemy po pierwszych porażkach. I na dodatek wydaje nam się to zupełnie normalne. Po prostu zakładamy, że nie mamy wystarczających kompetencji do danej zmiany, a może nawet do zmian w ogóle.

Tak naprawdę jednak proces uczenia się w życiu, nie różni się od procesu uczenia się np. nowego języka. Nie znam osoby, która rozpoczynając naukę nowego języka, z miejsca posiadłaby biegłość native speakera. W rzeczywistości proces uczenia nowej umiejętności przebiega w następujących fazach: (1) błędy i (pozorne) porażki, (2) koślawe wdrożenia nowej umiejętności, (3) nabywanie coraz większej biegłości w stosowaniu tej nowej umiejętności, (4) aż w pewnym momencie ta umiejętność staje się niejako naszym cieniem. Tak to w pewnym uproszczeniu wygląda, niezależnie od tego czy uczę się portugalskiego czy wyznaczania swoich granic w relacjach z innymi. W każdej umiejętności to celowe ćwiczenie doprowadza nas do poziomu eksperckiego. Warto o tym pamiętać i zakasać rękawy i pamiętając o swoim celu, wynikającej z niego decyzji, starać się wciąż i wciąż wdrażać element, który postanowiliśmy zmienić w naszym życiu.
Powodzenia!

 

Share This