Zarys historii jogi w Polsce

Idee jogi przeniknęły do Polski w zasadzie w podobnym momencie jak do wielu Zachodnich krajów czyli niedługo po wizycie Vivekanandy w Stanach Zjednoczonych. Joga w Polsce ma już ponad 100 lat, dlatego pozwolę sobie spojrzeć przekrojowo na jej historię w naszym kraju. Co ciekawe początek XX wieku to są zarówno starania niepodległościowe Indii jak i Polski, co więcej tak jak w Indiach odnowa jogi zaistniała właśnie na kanwie dobrze pojętego nacjonalizmu indyjskiego, tak również w Polsce joga pojawiła się w środowisku polskich działaczy narodowych.

Wincenty_Lutoslawski_1909

Wincenty Lutosławski pędzlem Olgi Boznańskiej

Prawdopodobnie pionierem jogi w naszym kraju był Wincenty Lutosławski (ur. 6 czerwca 1863 w Warszawie, zm. 28 grudnia 1954 w Krakowie), profesor filozofii, publicysta, działacz narodowy i stryj Witolda Lutosławskiego, wybitnego kompozytora. Profesor Lutosławski cierpiał, jak możemy sądzić po opisie w jego książce, na chorobę dwubiegunową. Początkowo szukał ukojenia w medycynie i w religii, ale ani lekarze ani duszpasterze nie spełnili jego oczekiwań w zakresie poprawy samopoczucia. Później w swojej książce tak o tym napisze: „Gdy ani lekarze ani księża nie mogli mi pomóc – a życie tak często przerywane wydawało się bytem zbyt niepewnym, postanowiłem sam sobie znaleźć drogę wyjścia z położenia tak nieprzyjemnego. Osiadłem w Londynie i korzystając ze zbiorów British Museum, zacząłem czytać wszystko co mogłem tam znaleźć o zdrowiu, stosunku ducha do ciała i różnych metodach zwalczania chorób chronicznych. Zagłębiając się w tę literaturę spostrzegłem, że odwieczne doświadczenia, znane pod nazwą jogi w Indiach, przenikać zaczynają teraz do Ameryki dzięki misjonarzom indyjskim, uczniom znakomitego pustelnika Ramakriszny.”

Prawdopodobnie wiosną 1904 roku rozpoczyna pierwsze próby praktyki pranajamy, jednak nazbyt się forsuje i nie przynoszą upragnionych rezultatów. Później wyjeżdża do Kosowa i tam kontynuuje swoje praktyki, tym razem osiągając upragnione rezultaty: napady choroby przestają go nękać. W 1905 roku powstaje rękopis książki „Rozwój potegi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaje do użytku rodaków Wincenty Lutosławski”, która zostaje wydana w 1909 roku. Zredagowaną i odświeżoną wersję ksiażki można przeczytać w częściach na portalu Joga ABC: cz. I, cz. II, cz. III, cz. IV, cz. V, cz. VI, cz. VII, cz. VIII, cz. IX, cz. X.

W 1919 roku Andrzej Kajfosz zakłada Polskie Towarzystwo Teozoficzne na Śląsku Cieszyńskim, a w 1921 – Wanda Dynowska – Polskie Towarzystwo Teozoficzne w Warszawie (W skali ogólnopolskiej Kajfosz zostaje prezesem polskich teozofów, a Dynowska sekretarzem generalnym). Dzięki teozofom wiele idei jogi dotarło do szerszych kręgów. Od 1919 roku za sprawą Kajfosza zaczęło się ukazywać czasopismo „Wyzwolenie”, a od 1921 roku dzięki inicjatywie i pracy Dynowskiej ukazywał się Przegląd teozoficzny. (W ramach ciekawostki – o ile Lutosławski był zwolennikiem Dmowskiego, to większość teozofów, w tym Dynowska, popierało Piłsudskiego. Założona przez Dynowską organizacja „Służebników polskich” podczas przewrotu majowego stanowiła najwierniejszych kurierów Marszałka. Dynowska po śmierci Piłsudskiego w 1935 wyjechała do Indii.)

W latach 20. i 30. XX wieku działał też Józef Świtkowski (znany części osób też jako J.A.S., 1876-1942), prezes Towarzystwa Parapsychicznego im. Juliana Ochorowicza we Lwowie. W jodze dostrzegał głównie narzędzie kształcenia zdolności parapsychicznych, w 1922 roku ukazała się jego książka Droga w światy nadzmysłowe. Nowoczesna radża joga (można przeczytać tutaj), a w 1937 – Kwiaty lotosu i kundalini a gruczoły dokrewne (dostępne tutaj).

W 1927 ukazało się pierwsze polskie tłumaczenie Jogasutr autorstwa Antoniego S. Pełkowskiego. Pełkowski przetłumaczył także kilka Upaniszad, nie jest jednak pewne czy tłumaczył bezpośrednio z sanskrytu. Wspomniany przekład Jogasutr można znaleźć tutaj.

W okresie międzywojennym przetłumaczono też m.in. następujące pozycje:
Upaniszady. Wiedza tajemna Wed indyjskich, wydawnictwo Ultima Thule, Tł. St. F. Michalski, Kraków 1913
Bhagawadgita, tł. Fr. Michalski-Iwieński, Warszawa-Kraków 1921
Jogi Ramacharaka, Nauka o oddechaniu, Cieszyn 1921
Swami Wiwekananda, Karma-Joga. Filozofia pracy i obowiązku, Katowice 1923
Jogi Rama-Czaraka, Drogi dojścia Jogów indyjskich, przeł. A. Lange, Warszawa 1923.
Śankaraczarja, Klejnot mądrości wschodu, tł. z objaśnieniami Józef Świtkowski, Książnica Wiedzy Duchowej, Katowice 1924
Rabindranath Tagore, Sadhana. Urzeczywistnienie życia  (1924)
Paul Brunton, Ścieżkami Jogów, Lwów-Warszawa, Reprint 1992

Oczywiście II wojna światowa nie sprzyjała rozwojowi idei jogicznych w Polsce, ale warto pamiętać, że w tym czasie zarówno Wanda Dynowska (Umadevi, 1888-1971) jak i Maurycy Frydman (Swami Bharatananda, 1901-1977) pobierali wtedy nauki w Indiach. Dynowska w czasie wojny, nie mogąc wrócić do Polski, za namową swojego nauczyciela – Ramany Maharisziego, jednego z najwybitniejszych mistyków Indii, zaczęła tłumaczyć Bhagawadgitę. Wraz z Frydmanem, uczniem Ramany, Gandhiego i Nisargadatty, zakłada w Madrasie z zaoszczędzonych pieniędzy Bibliotekę Polsko-Indyjską w 1944 roku. Owa seria wydawnicza, której celem była popularyzacja kultury, literatury, historii i religii Indii w Polsce oraz kultury, literatury i historii polskiej w Indiach, istniała do śmierci Dynowskiej w 1971 roku. Nakładem Biblioteki Polsko-Indyjskiej ukazały się w polskim tłumaczeniu m.in.: Bhagawad Gita, Antologia indyjska w 6 tomach poświęconych sanskrytowi, tamilskiemu, hindi, gudżarati (z pismami Gandhiego), marathi i bengali, Nauka Ramany Maharishiego, pisma Krishnamurtiego, Anny Besant, Leadbeatera, Śri Aurobindo, G.S. Arundale’a, Vivekanandy, Claude Bragdona Joga dla Ciebie, czytelniku, P. Carusa Nauka Buddy, Sadhana Rabranatha Tagore, zbiory poezji tybetańskiej oraz wiele innych pozycji.

michalskaOsobą, która zrobiła wiele dla popularyzacji jogi w formie asanowej w powojennej Polsce była Malina Michalska (1916-1973). Michalska była tancerką i nauczycielką tańca, ale pamiętamy o niej głównie jako propagatorce hatha jogi w formie asanowej (pamiętajmy, że to nowe XX-wieczne znaczenie terminu hatha joga, tradycyjne termin ten jest równoznaczny z nauczaniem medytacyjnym tantrycznej tradycji Nathów) i autorce książki „Hatha joga dla wszystkich” (PZWL, 1972). W dzieciństwie poznała dzięki swoim rodzicom Wincentego Lutosławskiego i znała jego książkę Rozwój potęgi woli. W 1957 roku założyła w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie eksperymentalne studium gimnastyki tanecznej. W 1960 roku przeszła poważną operację i pod wpływem książki Cyryla Krasińskiego zainteresowała się medycyną tybetańską. Zaczęła też wprowadzać w swoim studium elementy asan jogi, by docelowo przejść w nim tylko na nauczanie jogi. W 1966 roku studium odwiedziła Ma Yogashakti, nauczycielka i współzałożycielka Bihar School of Yoga (szkoły metody Satyanandy, tzw. biharskiej, chyba najpopularniejszego stylu praktyki asan w Indiach). Praca Michalskiej została oceniona na tyle pozytywnie, że jej studium zostało wpisane do International Yoga Fellowship Movement, a w 1967 roku z rąk ambasadora Indii w Polsce otrzymała dyplom nauczycielski Bihar School of Yoga.

Bardzo duży wkład w popularyzację jogi po II wojnie miał również Tadeusz Pasek (1925-2011). Myślę, że można go wręcz uważać za prekursora tego, co obecnie znamy jako jogę akademicką. Około 1960 roku Pasek zainteresował się jogą ze względu na swoje problemy zdrowotne po lekturze książki Lutosławskiego Rozwój potęgi woli. Rozpoczyna korespondencję ze Swamim Sivanandą i stosuje jego porady, które poprawiają znacząco jego stan zdrowia. Na tyle zainspirowała go ta przemiana, że postanawia zmienić trochę kierunek swojego kształcenia, a mianowicie jako absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, rozpoczyna prace nad doktoratem o jodze pod kierunkiem prof. Wiesława Romanowskiego w Zakładzie Fizjologii AWF w Warszawie. W ramach pracy nad doktoratem wyjeżdża na roczne stypendium do Indii, gdzie uczył się w Kaivalyadhama Institute w Lonavli i Bihar School of Yoga w Munger (pod kierunkiem Swamiego Satyanandy). Stworzył program leczenia nerwic przez jogę i pod auspicjami Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej organizował kursy instruktorów jogi (prawdopodobnie pierwsze formalne kursy w Polsce). Był też autorem szeregu polskich i zagranicznych (od 1981 roku pracował na Uniwersytecie w Toronto w Kanadzie) artykułów i doniesień naukowych o jodze, jak również współautorem tłumaczenia książk Swamiego Kuvalayanandy i S.L. Vinekara pt. Joga – indyjski system leczniczy (PZWL, 1970). Dla tych, którzy chcieliby przeczytać więcej o Pasku, polecam ciekawy artykuł wspomnieniowy tutaj.

Przy okazji historii polskiej jogi nie sposób nie wspomnieć o wybitnym tłumaczu Jogasutr – doktorze Leonie Cyboranie (1928-1977). Najbardziej znany jest z przekładu dzieła Patańdżalego i komentarza Wjasy do niego, który pośmiertnie dzięki staraniom dr. Wiesława Kowalewicza, który przygotował tekst do druku, zredagował, złożył z różnych prac doktora Cyborana (ze względu na tragiczną śmierć w wyniku wypadku Cyboran nie dokończył planowanej pracy), uzupełnił przypisy, przygotował słowniczek. Dzięki temu w 1986 roku PWN ostatecznie wydał książkę Cyborana pt. Klasyczna joga indyjska. Jogasutry przypisywane Patańdżalemu i Jogabhaszja, czyli komentarz do Jogasutr przypisywany Wjasie. Dla samego Cyborana niezwykle istotną częścią jego pracy, a współcześnie zdecydowanie mniej docenianą, było stworzenie własnego systemu filozoficznego, którego nazwał aharama, w oparciu o filozofię jogi, psychologię introspekcyjną i ezoteryczną lingwistykę. Zarys aharamy opisał tutaj prawdopodobnie (autor nie jest podany) Andrzej Babkiewicz lub Stefan Ziembiński.

163300_bigPrzy okazji Paska wspomniałem o profesorze Wiesławie Romanowskim (1913-1973)z AWFu w Warszawie, który sam miał spore zasługi dla rozwoju jogi w Polsce, choć zapewne sam nie nazwał by tego czym się zajmował jogą, a raczej „ćwiczeniami relaksowo-koncentrującymi”. Pośmiertnie (prof. Romanowski zmarł 28 października 1973) w 1975 roku ukazała się książka pod jego redakcją pt. „Teoria i metodyka ćwiczeń relaksowo-koncentrujących”, która poruszała pewne wątki metodyki nauczania jogi. Po odejściu profesora podobne wątki badań i rozważań kontynuowali (zahaczając także o medytację) m.in. prof. Stanisław Grochmal, prof. Andrzej Szyszko-Bohusz, prof. Andrzej Kokoszka. Zainteresowanie relaksem przejawiali też wybitny lekarz i humanista prof. Julian Aleksandrowicz oraz psychiatra prof. Stanisław Cwynar. W latach 70. XX wieku Polskie Nagrania Muza wydały płytę z nagraniem relaksu czytanym przez Gustawa Holoubka i Halinę Mikołajską wg instrukcji Aleksandrowicza i Cwynara, a PZWL wydał 1976 roku podręcznik autorstwa Aleksandrowicza, Cwynara i Szyszko-Bohusza pt. Relaks : wskazówki dla lekarzy i pedagogów.

Później już potoczyło się to, co wszyscy znamy. W 1984 roku Sławomir Bubicz przywiózł do Polski jogę Iyengara, która zaczęła zdobywać coraz większą popularność w okresie transformacji i później. Od 1992 roku pojawia się w Polsce Sivananda joga za sprawą Sonii Lachowolskiej i Anny Piotrowskiej. Od 1994 roku jogi wg tej metody zaczyna też nauczać Apolonia Rdzanek, która zakłada też filię organizacji Sivanandy w Polsce (swoją drogą dokładnie u niej i w pierwszym roku jej nauczania ja zetknąłem się z praktyką asan na sali gimnastycznej na krakowskim Podgórzu). W 2002 roku Radek Rychlik, choć dziś zdecydowanie dystansuje się od tej metody, założył pierwszą szkołę ashtanga vinyasa jogi w Polsce. W 2007 roku powstało Stowarzyszenie Jogi Akademickiej, które było owocem pracy prof. Janusza Szopy i jego współpracowników nad skontruowaniem „polskiej” metody praktyki asan w oparciu o aktualną wiedzę z kultury fizycznej. Na początku 2009 ja i moja żona Agnieszka, zainspirowani najpierw Ramaswamim, a później A.G. Mohanem i Indrą Mohan, porzuciwszy nauczanie wg metody Iyengara zaczęliśmy nauczać jogi w podejściu vinyasa krama. Od tego czasu wykształciliśmy wielu świetnych nauczycieli jogi w całej Polsce. Również w 2009 roku powstał polski oddział stowarzyszenia 3HO, odpowiedzialny za rozwój kundalini jogi wg Yogiego Bhajana w naszym kraju. Od tego czasu podejście do metodyki nauczania trochę się zmieniło, pojawiło się wiele świeżych metod, zazwyczaj inspirowanych którąś z wyżej wymienionych, niektórzy robili kursy nauczycielskie za granicą i potem wracali do Polski z emigracji. Jest dużo bardziej pluralistycznie w jodze, co jest – moim zdaniem – generalnie dobrym objawem.

Tak naprawdę ta skrótowa historia jest mocno niekompletna, bo by nakreślić całość rozwoju zjawiska jakim jest joga trzeba by też prześledzić historię różnych szkół buddyjskich, ruchów sufich oraz hinduistycznego nauczania, szczególnie wisznuizmu w Polsce. Musiałbym również wymienić wielu tłumaczy, którzy dokonali trudu przetłumaczenia wielu dzieł filozofii indyjskiej. Ale wtedy zrobiłaby nam się już z tego książka, na dodatek wymagająca współpracy przynajmniej kilku autorów.

Newsletter

Jeśli chcesz pozostawać w kontakcie ze mną i otrzymać bezpłatnie moją pierwszą książkę „Terapia jogą” w pliku pdf oraz ciekawy materiał o uważności, zapisz się na mój newsletter, klikając poniższy przycisk.

11 komentarzy to “Zarys historii jogi w Polsce”

Read below or add a comment...

  1. Bardzo ciekawy tekst. 🙂 Uzupełnieniem brakujących wątków odsyłam do przemówienia Swamiego Sridhary

  2. Dzięki za uzupełnienie. Wpadło mi do głowy, że można by zebrać paru fachowców w dziedzinach szczegółowych i uzupełnić brakujące wątki i zrobić z tego książkę 🙂 Ale nie wiem czy jestem gotowy teraz się za to brać!

  3. Och można by było, ale to będzie duża sprawa, i jak napisałeś będzie z tego spora książka, ale jakby każdy napisał jeden rozdział dotyczący swojej części to stało by się to możliwe, jedna osoba chyba tego tematu samotnie nie ogarnie..

  4. Krzysztof Stec says:

    Jeśli chciałby się Pan dowiedzieć precyzyjniejszej historii jogi w Polsce to proszę o kontakt na krzysztof.z.stec@gmail.com. To nieprawda co Pan napisał, że pomiędzy Cyboranem/Paskiem nic nie było aż do Sławka Bubicza ale może ma Pan prawo być niedoinformowany. Nie przedstawił też Pan właściwej proporcji historycznych dokonań Tadeusza Paska w porównaniu do Pani Maliny Michalskiej. Uważam że p. Pasek był wielokrotnie skuteczniejszym propagatorem jogi niż Pani Michalska (tutaj proszę o kontakt z Marcinem Trzcińskim na , on dobrze znał te dwie osoby polskiej jogi); M.Michalska w sumie prowadziła jedynie szkółkę jogi jakich teraz w Polsce jest wiele, podczas gdy Pan Pasek jeździł i występował w całej Polsce i to głównie w środowiskach lekarskich i akademickich. Niewiele osób wie że Tadeusz Pasek przygotowywał do dalszej pracy akademickiej w Polsce trzy osoby już od 1972 roku, tzn. : już nieżyjącego dr hab. Tadeusza Doktora (psycholog z Lublina, który pracował na Uniwersytecie Warszawskim), dr. Mirka Harciarka (psycholog z Katowic) oraz mnie (wychowanie fizyczne, fizjoterapia, AWF Warszawa i Katowice). Mniej więcej w tym czasie, chociaż trochę później, dołączył też do nas Lesław Kulmatycki, obecnie profesor na AWFie we Wrocławiu, który jest twórcą najlepszych studiów jogi w Polsce. Zapraszam do kontaktu z Panią Iwona Kozłowiec , która niedawno pięknie opracowała wkład Tadeusza Paska do polskiej jogi. Pana Paska i jego rodzinę doskonale znam ponieważ byl moim pierwszym nauczycielem jogi już od roku 1968, zaraz po rocznym treningu w Bihar School of Yoga (w Kaivalyadhamie spędził tylko 2 tygodnie) i dzięki jego znajomościom ukończyłem roczny kurs w Kaivalyadhama w Lonavli z Diploma in Yoga Education w maju 1976 roku (www.kdham.com). Ponadto warto wiedzieć, że Sławek Bubicz pojechał w 1981 roku do Indii do Swamiego Muktanandy (Siddha Yoga) poprzez kontakt z p. Malinowskim, który z kolei odkrył tą niezwykła jogę przez doc. dr Kazimierza Chomicza, ojca żony mojego brata Aleksandra. Moje niezwykłe doświadczenia shaktipat u Muktanandy w 1976 roku były tak mocne, a listy do domu tak przekonywujące, że brat dzielił się z ówczesnym środowiskiem polskiej jogi i między innymi dr Leon Cyboran planował specjalnie się ze mną spotkać w aśramie Muktanandy, ale jak wiadomo niestety zginął w nieoczekiwanym wypadku samochodowym. Myślę że w tym opisie osób warto by też umieścić także nazwisko Lucia Osborne, polskiej żydówki z Katowic. Jej mąż to był anglik Arthur Osborne, który napisał wiele wspaniałych książek o duchowości i przez wiele lat prowadził kwartalnik Mountain Path. Potem po śmierci Arthura przejęła tę funkcję jego żona Lucia Osborne z którą miałem okazję spędzić miesiąc czasu w Arunachali w lipcu/sierpniu 1976 roku. Oczywiście Maurycego Frydmana znałem bardzo dobrze (mam jeszcze od niego parę listów), pomagał mi w czasie mojego 2-letniego pobytu w Indiach w 1975-77 roku, a po jego śmierci porządkowałem jego papiery w Bombaju. To Frydman osobiście mnie zawiózł taksówką do mieszkania Nisargadatty Maharaja na Kethwadi Lane w Bombaju w sierpniu 1975 i podejrzewam, że niektóre wywiady w tych dwóch wolumenach I AM THAT mogą być ze mną. Jak widać więc są poważne luki w tej historii przedstawionej w Pana artykule i dlatego zachęcam do bezpośredniego kontaktu z dr. Mirosławem Harciarkiem oraz z prof. dr hab. Leszkiem Kulmatyckim. . Ale są jeszcze inne osoby jak dr. Dorota Staszewska czy dr Zygmunt Grabarczyk , którzy też pamiętają trochę tej historii polskiej jogi przed Sławkiem Bubiczem. Wydaje mi się że ważne jest byśmy naszą polską historię jogi trochę ‚wyprostowali’ i by nie było sytuacji tak jak jest to w światowej jodze, że praktycznie wszyscy wiedzą o Krishnamacharii ze względu na Śri Patabi Joisa i BKS Iyengara, a nikt nie słyszał o wielkim Swamim Kuvalayanandzie, twórcy prawdziwej rewolucji w jodze indyjskiej pierwszej połowy XX wieku. Obecnie te proporcje stoją kompletnie do góry nogami i ktoś mógłby powiedzieć po przeczytaniu materiałów badawczych w książce dr. Normana Sjomana „The Yoga Tradition of the Mysore Palace”, że jest jeszcze gorzej. Serdecznie pozdrawiam, dr Krzysztof Stec

  5. Jeszcze jedna rzecz dodatkowo do historii 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=i7b7oYk1M4A

  6. Panie Krzysztofie, dziękuję za uzupełnienie. Nie uważam się za speca z historii jogi w Polsce, zostałem poproszony przez kogoś o wskazanie paru źródeł. Chcąc nie chcąc, tworząc takie zestawienie, zawsze jest ono dla kogoś „krzywdzące”, tzn. muszę dokonać pewnego wyboru o czym piszę, a o czym nie. Bynajmniej nie umniejszam tu dokonań Paska, jeśli ktokolwiek został tu umniejszony to przede wszystkim wkład Towarzystwa Teozoficznego. Żeby nie przedstawiać skrótowo dokonań pana Paska odesłałem linkiem do artykułu o nim, który przedstawia wiele wątków, o których Pan pisze. Co do Michalskiej to akurat Pan nieco umniejsza jej wkład, ponieważ jednak działała poza forum swojego studia, m.in. występując w telewizji. Co ciekawe, jej książkę z pewną ostrożnością, zrecenzowała Szymborska. Na pewno Panu należą się wielkie podziękwania za przypomnienie swego czasu działalności Paska, która przez dominację metody Iyengara w latach 90. została niesłusznie zapomniana. I na pewno Paskowi należałoby się jakieś osobne, nawet książkowe, opracowanie – mam nadzieję, że ktoś go dokonana. W zupełności się z Panem zgadzam, że właściwe proporcje zostały zaburzone w jodze, natomiast pamiętajmy, że przeważnie to, co najbardziej wartościowe, nie jest najbardziej znane. Kiedyś w Holandii rozmawiałem z sufickim nauczycielem szejk-al-maszejkiem Mahmudem Khanem i doszliśmy do wniosku, że tam, gdzie najwięcej ludzi to niekoniecznie najbardziej wartościowa praktyka, lecz bardziej moda 😉 Tak czy inaczej pozostaje nam praca u podstaw.
    P.S. Może zechciałby Pan napisać o Tadeuszu Pasku i jego uczniach na portal Joga ABC?
    pozdrawiam serdecznie

  7. Anna says:

    Brawo! Świetny artykuł i świetne komentarze!

  8. Dziękuję za dobre słowo w imieniu moim i komentujących 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  9. Krzysiek says:

    Czy Józef Świtkowski faktycznie był autorem książki Droga w światy nadzmysłowe? Biorąc pod uwagę pewność z jaką autor opisuje pojęcia i doświadczenia na duchowej ścieżce, wydaje się że musiała to być osoba bardzo doświadczona i wtajemniczona w jogę od strony „duchowej”. Gdzieś czytałem kiedyś że JASprawdopodobnie tylko firmował tę książkę. Czy ma ktoś jakieś informacje w tym kontekście?

  10. @Krzysiek, w tej chwili myślę, że to trudno już zweryfikować. Większość źródeł podaje, że jest jej autorem i stylistyka mogła by na to wskazywać. Ale czy tak jest na pewno? To zagwozdka w stylu indyjskiej nonszalancji historycznej 😉

  11. Andrzej Serafin zwrócił mi uwagę, że w tym zestawieniu zdecydowanie brakuje uwzględnienia Franciszka Tokarza i Grotowskiego. W tej chwili nie bardzo mam czas to uzupełnić, dlatego zaznaczam to, mam nadzieję, że w jak najbliższej przyszłości uda mi się uwzględnić te dwie ważne postaci polskiej jogi, wszak Grotowski pod koniec życia zaznaczył, że wszystko, co robił to była joga 🙂

Skomentuj ...

*