Jedną z najbardziej istotnych, a zarazem najbardziej opacznie rozumianych, koncepcji w filozofii indyjskiej jest karman (w pali: kamma, w hindi: karma).

Sam termin karman oznacza czyn i jego konsekwencje, albowiem według rozpowszechnionej w wielu filozofiach indyjskich pochodzącej z filozofii sankhji doktryny satkarja vada – skutek preegzystuje w przyczynie. W IX karice Sankhjakariki autorstwa Iśwarakriszny przeczytamy: „Skutek istnieje w przyczynie, ponieważ nie da się wywołać czegoś niestniejącego, ponieważ przyczyna jest wybierana ze względu na upragniony skutek, ponieważ nie jest możliwe stwarzanie wszystkiego z czegokolwiek, ponieważ przyczyna stwarza tylko to, do czego jest zdolna, ponieważ skutek i przyczyna mają tę samą naturę”.

Karman nie jest jednak fatum, nasze kolejne uczynki mogą – że tak powiem – rozrzedzić konsekwencje przeszłych czynów, no i przede wszystkim to my podejmujemy działanie. Niezmiernie istotnym aspektem karmana (czynu) jest intencja, z jaką czyn jest wykonywany; niektórzy (w tym Budda) stawiają wręcz znak równości między intencją a karmą.

Zapomnij o „zbieraniu dobrej karmy”!

Jednym z bardzo popularnych, lecz błędnych, poglądów na temat karmy jest twierdzenie, że „powinniśmy zbierać dobrą karmą”, gromadzić zasługi karmiczne. Z perspektywy nauczania Bhagawadgity o wyzwoleniu z cierpienia, uczynki, wykonane z dobrą intencją są tak samo wiążące nas, warunkujące, jak nasze dokonania, podszyte niecnymi intencjami (choć oczywiście zapewne przyjemniej ponosić lepsze konsekwencje). Tak naprawdę z perspektywy wyzwolenia z cierpienia, powinniśmy dokonywać czynów, które nie są motywowane ani dobrymi ani złymi intencjami, lecz wolą wypełniania swojej dharmy (powinności życiowej). A zatem nasze działania powinniśmy podejmować nie ze względu na ich owoce, lecz ze względu na to, że po prostu są do zrobienia.

Działaj!

Niektórzy sądzą, że jeśli wstrzymają się od działania, nie będzie ich dotyczyć prawo karmy. Jednak trzeba pamiętać, że za brakiem działania też stoją określone intencje, w związku z czym wywołuje ono określone konsekwencje. Gdy ktoś nie czuje się przekonany o tym, że ponosimy również skutki wstrzymania się od działania, podaję następujący przykład: Chcesz się umówić z fajnym chłopakiem, ale się wstydzisz i umawia się z nim Twoja koleżanka”. 😉

Porzuć fantazje o „spalaniu karmy”!

Zupełnie nie wiem dlaczego, ale naprawdę mocno jest rozpowszechniona idea, że swoją karmę można „spalić”… Wielokrotnie słyszałem historie, w którym ktoś swoje trwanie w toksycznym związku, dołującej pracy, a nawet jeżdżenie ciągle psującym się autem, uzasadniał tym, że „szybciej spali swoją karmę”… Otóż spójrzmy na to trzeźwo: działanie z intencją „spalenia karmy” będzie… – uwaga! – tworzyć nową karmę!

Cóż, pozostaje mi tylko życzyć powodzenia na ścieżce bezinteresownego działania!

Share This