Z jednej strony spokój nie jest wiedzą ani siłą ani radością, a z drugiej jest tym wszystkim. Spokój daje radość, spokój inspiruje nas wiedzą rzeczy widzialnych i niewidzialnych, i w spokoju odnajdujemy Boską Obecność.
Hazrat Inayat Khan

Czym jest wewnętrzny spokój?

Wiele osób powie, że wewnętrzny spokój jest celem mistycznej drogi… Dlatego też termin ten staje się przedmiotem naszych zainteresowań i zadajemy sobie pytanie czym jest? Wiemy, że nie każda sytuacja bez większych wzburzeń będzie wartościowa. Nieraz musimy porzucić pozorny spokój i komfort, aby pójść do przodu, dokonać transformacji, uczynić nasze życie bardziej harmonijnym. Nie chodzi nam więc tutaj, w tych rozważaniach, o pozorny spokój w formie marazmu, inercji.

Niektórzy zapewne zaprotestują: „Jak to wewnętrzny spokój celem praktyki? Przecież celem praktyki będzie oświecenie, moksza, nirvana (nibbana), samorealizacja, realizacja Boga!”.

Otóż warto mieć świadomość, że w praktyce mistycznej stykamy się zawsze z dwiema nierozdzielnymi w tym kontekście perspektywami: (1) perspektywą psychologiczną, będącą niejako technicznym podejściem do tematu i (2) perspektywa metafizyczną. „Wewnętrzny spokój” nie jest niczym innym niż psychologiczną stroną tego, co od strony metafizycznej określamy jako oświecenie, samorealizacja, realizacja Boga itd..

Jeden z tekstów buddyjskich w taki sposób odnosi się do doświadczenia wewnętrznego spokoju:

Natura Buddy jest mglista, wszechobecna, cicha, czysta; jest wspaniałym i tajemniczym spokojem i tyle można o niej powiedzieć (…).

Owo doświadczenie wewnętrznego spokoju jest – jak się okazuje – dosyć mgliste i trudne do werbalnego przekazania. Z perspektywy praktyki można zatem stwierdzić, że pełne poznanie doświadczenia wewnętrznego spokoju jest możliwe jedynie przez podjęcie wysiłków, by go doświadczyć. Dlatego też bardziej wartościowe niż dalsze próby definiowania tego terminu będzie dla nas zadanie sobie pytania jak dojść do tego doświadczenia.

Jak zatem doświadczyć tego spokoju?

Z perspektywy tradycyjnych szkół medytacyjnych, odrobinę upraszczając sprawę, możemy powiedzieć, że stan spokoju wewnętrznego jest naszym naturalnym stanem, a więc, że nie musimy się jakiejś konkretnej rzeczy nauczyć, by go uzyskać, a raczej musimy się oduczyć tego, co niejako przesłania nam to doświadczenie. A co przesłania? Nasze identyfikacje i innego typu uwarunkowania, którym podlegamy.

Jak to zrobić? Są 3 drogi oduczania się: droga wiedzy, droga działania (powinności) i droga miłości (oddania).

W chwili wątpliwości, O Mazda Ahura,
W czasach napięć i konfliktów, O Najlepszy!
Gdy grozi nam mściwość grzesznika,
Powinniśmy sobie przypominać wszystko, czego nas najlepszego nauczyłeś,
W szerokiej poświacie płomieni na ołtarzu.
Pieśni Zaratusztry, XLVIII

Ścieżka wiedzy nie jest oczywiście związana ze studiowaniem „książkowej wiedzy” (wszak mówimy o oduczaniu się!). Chodzi nam tutaj o wiedzę, którą w sanskrycie określamy terminami jnana lub vidya, o poznanie wglądowe. A zatem tak naprawdę ścieżka wiedzy jest drogą medytacji i drogą praktyki formalnej w ogóle. Nie chciałbym jednak, żeby czytelnik pomyślał sobie, że deprecjonuję wiedzę intelektualną – intelekt jest bardzo ważnym narzędziem, które może pomóc na naszej ścieżce, jeśli tylko je wykorzystujemy dla dobra swojego i innych.

165 Obfity pokój dla miłujących Twe Prawo,
nie spotka [ich] żadne potknięcie.
Psalm 119

Praktykując ścieżkę działania skupiamy się na realizacji swojej dharmy (powinności). Mówiąc kolokwialnie jest to droga robienia tego, co jest do zrobienia ze względu na to, że jest to do zrobienia (a nie ze względu na cel). Co to znaczy? Np. odnosząc tę praktykę do wychowania i opieki rodzicielskiej nad dzieckiem można powiedzieć, że rodzic wychowuje dziecko, dlatego, że to jest to coś, co jest jego powinnością, jego pracą do wykonania w roli rodzica, a nie podejmuje się opieki i wychowania ze względu na to, że liczy na opiekę na starość. (oczywiście przykład jest intencjonalnie uproszczony, by jaśniej zilustrować definicję)

Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie miłość, która jest doskonała, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Św. Paweł, I list do Koryntian

Ścieżka miłości polega na kierowaniu swojej miłości w kierunku pewnego Ideału. Ma ona swoje uzasadnienie nie tylko na poziomie metafizycznym, ale również na poziomie psychologicznym. Po prostu: gdy kogoś kochamy to bez żadnego wysiłku jesteśmy skoncentrowani na tej osobie. Gdy kocham moją żonę i syna to nie muszę sobie przypominać o myśleniu o nich, następuje to naturalnie.

Niektórzy mylą ścieżkę miłości z rozbuchanym emocjonalizmem i nadmierną ekscytacją, a to zupełnie nie to samo. Otóż miłość jest prądem zwiększającym nasze skupienie, ekscytacja i pobudzenie odwrotnie – zwiększają rozproszenie.

Mistycy najczęściej kierują swoją miłość w kierunku Boga, zazwyczaj docelowo Boga/Absolutu bez formy, więc niewątpliwie istotne jest w ścieżce Miłości, by mieć ustaloną osobistą koncepcję Boga czy mówiąc inaczej mieć głębokie poczucie kontaktu z Rzeczywistością „przez wielkie R”.

Czy powinniśmy podążać wszystkimi trzema ścieżkami naraz?

Oczywiście powstaje pytanie czy powinniśmy podążać wszystkimi ścieżkami naraz czy raczej tylko jedną, ale za to naprawdę dogłębnie. Odpowiedź już nie jest tak oczywista jak pytanie, ponieważ są zwolennicy zarówno jednego jak i drugiego podejścia.

Nie chciałbym autorytarnie stwierdzać, że jedno podejście jest dobre, a drugie złe, ale pozwolę sobie podzielić się swoim osobistym doświadczeniem.

Z mojego doświadczenia jako ucznia i nauczyciela na ścieżce medytacyjnej wynika, że nawet jakbyśmy bardzo chcieli to trudno w pełni rozdzielić te ścieżki. Teoretycznie możemy tylko medytować (ścieżka wiedzy), ale jaką korzyść mamy z medytacji, jeśli nie zintegrujemy jej z naszym życiem codziennym (ścieżka działania). Teoretycznie można pominąć ścieżkę miłości w medytacji, ale wówczas z jednej strony pozbywamy się najsilniejszego zjawiska skupiającego naszą uwagę,  a z drugiej medytacja bez tego aspektu miłości, oddania, wydaje się taka jakby tylko techniczna, pozbawiona jakby wątku metafizycznego…

Nie myślcie, że chodzenie do świątyni, modlenie się czy siedzenie w ciszy są jedynymi drogami rozwoju duchowego. (…) To wszystko zajmuje niewiele czasu, to jest tylko trochę pracy w kierunku naszego rozwoju. (…) Powinniśmy wszystko co robimy czynić naszą modlitwą. Wówczas, cokolwiek to będzie, będzie praktyką duchową. Każde nasze działanie stanie się modlitwą. Każdy ruch, który robimy na południe, północ, wschód czy zachód będzie wskazywał na duchowy cel.
Hazrat Inayat Khan

Podobnie ze ścieżką działania. Teoretycznie możemy ją realizować w oderwaniu od innych ścieżek, ale nie wiem czy zastanawialiście się co jest największym problemem na ścieżce „robienia tego, co jest do zrobienia”? Dla wielu osób jest nim zidentyfikowanie tego, co jest do zrobienia. Dlatego też trudno uciec od medytacji, która kształtuje w nas zdolność rozróżnienia, oczyszcza naszą percepcję. Teoretycznie też możliwa jest praktyka działania bez praktyki miłości, ale ta ostatnia ścieżka niewątpliwie pomaga nam omijać skrajności w działaniu. Te skrajności to z jednej strony nastawienie na cel działania i kreowanie napięcia związanego z tym, a z drugiej strony odpuszczenie jakiegokolwiek działania, niepodejmowanie żadnych starań. Ścieżka miłości pomaga nam ominąć te skrajności. W Bhagavadgicie Kriszna zaleca Ardżunie, by przed podjęciem jakiegokolwiek działania, ofiarował jego efekty – jakie by one nie były – sile wyższej. Zauważmy pewien istotny zabieg: nie po, jak nam się nie uda, tylko przed podjęciem jakiegokolwiek działania składamy w ofierze wszelkie efekty tego działania, czy to dobre czy złe. Jeśli ktokolwiek z Was próbował tej praktyki, wie jak ona zmienia całą postawę do życia.

Zjednoczyć serce z Brahmanem i wtedy działać: to jest sekret działania bez przywiązania.
Bhagavadgita

Wreszcie ścieżka miłości, która – moim skromnym zdaniem – chyba mogłaby być najbardziej samowystarczalna. Ale z drugiej strony, któż z nas, sam z siebie, bez wcześniejszego przygotowania jest w stanie czuć miłość, która przekracza wszystko? Dlatego prawie dla każdego niezbędne jest oczyszczenie, którego dokonujemy za pomocą formalnej praktyki medytacyjnej i ścieżki działania.

59:23 On jest Bogiem!
Nie ma boga, jak tylko On!;
(…) On jest ponad to,
co dodają Mu jako współtowarzyszy!
Koran

Podsumowując

Gdybyśmy zatem chcieli możliwie w najkrótszej formie podsumować zalecenia ścieżki oduczania się, która prowadzi nas do doświadczenia wewnętrznego spokoju, pozwoliłbym sobie sprafrazować tytuł popularnej książki „Jedz, módl się i kochaj” i powiedzieć: „Medytuj, działaj i kochaj!”.

I tego Wam życzę!

Maciek Wielobób

Zapisz się na newsletter

Zapisz się na newsletter

Pozostań w kontakcie ze mną i zapisz się na mój newsletter, którym wysyłam proste i użyteczne materiały o głębi tradycyjnej, autentycznej jogi i medytacji oraz informacje o moich aktualnych inicjatywach.

You have Successfully Subscribed!

Share This