W sutrze I. 33. przeczytamy: „Umysł zostaje oczyszczony poprzez kultywowanie przyjaźni w stosunku do tych, którzy są szczęśliwi, współczucia dla tych, którzy cierpią, dobrej woli w stosunku do osób prawych i obojętności w stosunku do tych, których postrzegamy jako złych.“ (maitrikarunamuditopeksanam sukhaduhkhapunyapunyavisayanam bhavanatas cittaprasadanam).

Wjasa komentuje tę sutrę w następujący sposób: „Spośród tych czterech należy pielęgnować życzliwość (maitri) dla wszystkich istot żyjących, gdy je spotkało doznanie szczęścia; współczucie (karuna) – dla nieszczęśliwych, zadowolenie (mudita) z dobrych, tolerancję (upeksa) dla mających zły charakter. U tego, który pielęgnuje je w ten sposób (…) umysł (citta) oczyszcza się.“.  Budda również odnosi się do tej koncepcji w Mahaparinirwana Sutrze: “Wielka życzliwość  i Wielkie Współczucie są Naturą Buddy. Najwyższa Radość i Wielka Równość są Naturą Buddy.”.

Teoretycznie instrukcja Patańdżalego i komentarz Wjasy wydają się być proste, ale prześledźmy przez chwilę faktyczny sposób funkcjonowania umysłu. Gdy widzimy kogoś szczęśliwego – często nie budzi naszej radości i życzliwości, a zwykłą zazdrość i zawiść. Gdy napotkamy kogoś w gorszej od nas sytuacji – zamiast współczucia czujemy ulgę, że my nie jesteśmy na jego miejscu. W ten sposób funkcjonuje umysł, który nie został poddany kontroli i dlatego właśnie jest tak niespokojny. Gdy teraz z pewnej perspektywy, na spokojnie, czytamy powyższe zdania łatwo nam orzec, że opisują one zachowanie się chorego umysłu. Jednak w realnych sytuacjach, porwani określonymi impulsami czy emocjami, działamy właśnie w ten sposób.

Patańdżali zaleca kultywować postawę przyjaźni (w buddyzmie ten termin ma nieco inne konotacje) wobec osób, które są szczęśliwe. Dla wielu osób podejście takie może się wydać okrutne. Jednak Patańdżali, ukazując praktykę do wykonania, jest zupełnie niesentymentalny i nie odwołuje się do pojęć „dobry”, „zły”. Praktyki prezentowane w Jogasutrach, znajdują się tam tylko i wyłącznie ze względu na ich działanie na stan umysłu, a nie ze względu na kategorie takie jak „piękno”, „dobro” etc. Przyjaźń w tym kontekście (w kontekście praktyki, a nie w kontekście społecznym) oznacza przebywanie na tym samym poziomie. Strategia, którą sugeruje tu Patańdżali to przebywanie w towarzystwie osób bardziej spokojnych, bardziej harmonijnych, bardziej uważnych, by nasz umysł mógł absorbować te jakości. Praktyka maitri w tym rozumieniu kulminuje się w koncepcji satsangi w niektórych szkołach jogi. Sat oznacza prawdę, sanga – towarzystwo, zgromadzenie. Satsanga jest przebywaniem wśród osób o tym samym, wysokim, ideale lub przebywaniem w obecności nauczyciela. Śankara napisał w „Bhaja Govinda Stotram“ (pieśń 9): „Satsanga przynosi nie-przywiązanie, z nie-przywiązania przychodzi wolność od złudzeń, która prowadzi do ustanowienia się w Jaźni. Ustanowienie się w Jaźni przynosi uwolnienie duszy.“. Jeszcze większe znaczenie przypisuje się sandze (wspólnocie) w buddyzmie (jestem jednym z tzw. trzech klejnotów).

Wobec osób nieszczęśliwych, cierpiących, Patańdżali zaleca rozwijać postawę współczucia. Tak jak napisałem powyżej przyjaźń (maitri) w tym kontekście to przebywanie (lub dążenie do przebywania) w tym samym stanie. Gdy ktoś rozpacza, nie pomoże mu, gdy siądziemy obok niego i też zaczniemy płakać. Ale współczucie nie jest też tym samym co litość. Litość zawiera w sobie poczucie wyższości, a współczucie jest całkowicie wolne od wszelkiej pychy i egoizmu. Nie jest ani litością, która zawiera w sobie pewną radość z tego, że sami nie jesteśmy w czyimś położeniu, ani nie jest współcierpieniem z kimś. Nie należy współczucia mylić z empatią. Dalaj Lama powiedział w jednym ze swoich przemówień: „Prawdziwe współczucie nie jest reakcją emocjonalną, lecz mocnym zobowiązaniem opartym na zrozumieniu. Dlatego prawdziwie współczujący stosunek do innych nie zmienia się, nawet jeśli zachowują się oni w sposób negatywny.”. Dlatego też współczucie musi być oparte o dogłębne zrozumienie drugiej osoby, zrozumienie oparte na procesie doświadczania, a nie na racjonalizacji. Nie jest związane z pobłażaniem ani przesadną surowością. Współczuciem powinien się kierować nauczyciel, nauczając swojego ucznia. Gdy jego działania wynikają ze współczucia – wtedy są dobre dla ucznia, gdy działanie nauczyciela wynika z innych pobudek, np. pychy – będzie szkodził swojemu uczniowi.

Warto także pamiętać, że współczucie nie jest równoznaczne z chęcią zbawiania innych. Chęć owa pojawia się przecież z subtelnego poczucia własnej wyższości, z subtelnej, ukrytej pychy i egoizmu. Rozwój współczucia jest związany z rozwojem umiejętności obserwacji, widzenia, z rozwojem uważności.

Kolejna instrukcja, którą podaje Patańdżali to: rozwijać dobrą wolę w stosunku do osób cnotliwych, prawych. Gdy pochwali się czyjeś dokonania, czyjąś niezachwianą postawę, zawsze znajdzie się wielu krytyków, którzy zaczną wynajdywać braki chwalonej osoby. Ludzie zazwyczaj nie mogą uwierzyć, że ktoś jest rzeczywiście pełen zalet, prawy. Problem polega na tym, że gdy krytykujemy osobę prawą – nasz umysł rozumie to de facto jako krytykę prawości jako takiej. Gdy skrytykowana jest idea prawości, w dużej mierze pozbawiamy się punktu oparcia w naszym rozwoju, a otwieramy furtkę dla rozmaitych gier umysłu. Stąd instrukcja Patańdżalego, który nakazuje okazywać dobrą wolę osobom, które wydają nam się prawe. Ponadto rozwijając mudita – dobrą wolę, radość wobec osób czyniących dobrze, wyzbywamy się zazdrości w stosunku do innych i ekscytacji w stosunku do własnych osiągnięć. Ekscytację uważa się w tradycji medytacyjnej za przeciwieństwo mudity, ponieważ stan ten świadczy o egoistycznym lgnięciu do przyjemnych doświadczeń i o ciągłym poczuciu nienasycenia.

Pomimo, iż autor Jogasutr nakazuje nam kultywować postawę (współ)radości wobec osób prawych, nie poleca potępiać tych, których postrzegamy jako złych. Natomiast nakazuje obojętność względem nieprawości czy względem osób czyniących źle. Ta, na pierwszy rzut oka, dziwna instrukcja wiąże się z doskonałą znajomością dynamiki funkcjonowania umysłu: gdy potępiasz zło, gdy walczysz ze złem, tak naprawdę czynisz je przedmiotem swojej koncentracji, wzmacniając  negatywne oddziaływanie na swój umysł. Fryderyk Nietzsche (1844-1900) napisał: „Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.“.

Swami Muktananda (1908-1982) w swojej książce „Dokąd idziesz? Przewodnik podróży duchowej“ opowiada indyjską historię o świętym i prostytutce, która ilustruje co nieco zasadność praktyki upekshanam (obojętności wobec nieprawości), a zarazem maitri.

W pewnym mieście w Indiach żył sobie sadhu. Był bardzo szanowany, a wśród jego uczniów znajdowało się wielu królów, artystów, uczonych i innych ważnych osobistości. Sadhu ten bardzo surowo przestrzegał reguł czystości. (…) Mieszkał na pierwszym piętrze swojego domu, a na tym samym piętrze w domu naprzeciwko mieszkała prostytutka. Dzień w dzień prostytutka wykonywała swój zawód (…), a chociaż sadhu przestrzegał celibatu i czystości, miał on obsesję na punkcie sąsiadki. (…) Przez cały dzień obserwował prostytutkę, myśląc, jaka jest zła i grzeszna. (…)
Ale kiedy ta prostytutka miała trochę wolnego czasu, patrzyła na sadhu i przepełniała ją skrucha. Myślała: »Jaki on jest czysty i święty. A popatrzcie na mnie, w jakiej podłej jestem kondycji. Niestety! Nie ma dla mnie nadziei.«

Tak minęło wiele lat i pewnego dnia oboje umarli. Sadhu umarł otoczony przez swoich uczniów i wyprawiono mu pogrzeb z wielkimi honorami (…). Prostytutka natomiast umarła w samotności i nikt nie wiedział o jej śmierci, dopóki ciało nie zaczęło cuchnąć. W końcu przybyli urzędnicy miejscy i rozsypali w jej mieszkaniu DDT. Później wytaszczyli ciało i pogrzebali je bez żadnych ceremonii. Dusze sadhu i prostytutki udały się na tamten świat, do biura paszportowego dharmy – prawości. Zbadano ich kartoteki i oboje dostali karteczki ze wskazaniem, dokąd mają się udać. Na karteczce prostytutki napisane było „niebo”, a na karteczce sadhu „piekło”. Sadhu był okropnie zdenerwowany: »Czy to jest sprawiedliwość?« – krzyczał. – »Posyłacie wstrętną prostytutkę do nieba, a czystego człowieka, takiego jak ja, do piekła! Jak zamierzacie to wytłumaczyć?«

Urzędnik paszportowy (…) wyciągnął akta z kartoteki i pokazał je sadhu. – »To prawda, że utrzymywałeś ciało w wielkiej czystości, że wykonywałeś wiele obrządków i praktyk religijnych. Dlatego, kiedy umarłeś, twoje ciało potraktowane zostało z najwyższym szacunkiem i pogrzebane z wielkimi honorami. Ale oto jest sprawozdanie z tego, o czym myślałeś. Dzień po dniu nie przestawałeś myśleć [o prostytutce]: „Co za wstrętna kreatura. Jest taka zepsuta. Popatrzcie na tych wszystkich mężczyzn, którzy ją odwiedzają”.« Następnie urzędnik paszportowy wyciągnął akta prostytutki. »Oto, o czym ona myślała. Codziennie mówiła sobie: „O sadhu, jesteś taki czysty i wzniosły. O święty sadhu, ratuj mnie. Zbaw mnie”. Oczywiście jej ciało spełniało nieczyste uczynki i w rezultacie zostało potraktowane bez szacunku i pogrzebane tak, jak grzebie się nędzarzy. Ale ponieważ jej myśli były wzniosłe i czyste, została posłana do nieba, a ponieważ ty myślałeś o grzechu i zepsuciu, musisz iść do piekła.«

Upeksha nie oznacza ani apatii, ani antagonizmu, ani ucieczki. Jest to po prostu obojętność bez żadnego nastawienia, żadnego osądu.

Zapisz się na newsletter

Zapisz się na newsletter

Pozostań w kontakcie ze mną i zapisz się na mój newsletter, którym wysyłam proste i użyteczne materiały o głębi tradycyjnej, autentycznej jogi i medytacji oraz informacje o moich aktualnych inicjatywach.

You have Successfully Subscribed!

Share This